GIGANTYCZNE państwo, liczące ponad miliard ludzi, mające zupełnie inny system rządów i sprawowania władzy, niż obowiązujący w Polsce i innych państwach zachodniej cywilizacji. Ekonomiczna machina, mająca wpływ na gospodarkę wielu krajów świata. Naród, nękany przez posiadających władzę despotów. Nędza i ubóstwo na ulicach, pomieszane z przepychem i gigantyzmem budowli. Wielkie place i małe ciasne, brudne uliczki; nowoczesne osiedla i slumsy bez wody i kanalizacji. Potęga sportowa w skokach do wody, gimnastyce, siatkówce, pływaniu, koszykówce...

Taki obraz Chin mieliśmy naświetlony przez środki masowego przekazu, wyjeżdżając do największego państwa świata na przeszło miesiąc treningów w ośrodku przygotowań olimpijskich w skokach do wody w mieście Bao Ding.

Przywitał nas upał, sięgający ponad 40 stopni w cieniu. Wylądowaliśmy w Pekinie na niedawno oddanym do użytku, pięknym, gigantycznym lotnisku, wybudowanym z myślą o Igrzyskach Olimpijskich 2008. I od razu pierwsze miłe zaskoczenie: kontrola paszportowa i celna przeprowadzona była bardzo sprawnie i miło, bez sprawdzania bagaży i zadawania trudnych pytań.

Bao Ding, miejsce naszego przeznaczenia, leży 130 km od Pekinu. I tu kolejna niespodzianka. Przed wyjazdem wiedzieliśmy, że Chińczycy mają w planach wybudowanie autostrad, pozwalających na szybkie przemieszczanie się z różnych miast do stolicy i odwrotnie, ale gigantyzm i jakość wykonania jednak nas zaskoczyła. Autostrada „made in China” to gładkie jak stół pięć pasów w każdą stronę, po których jazda stanowi czystą przyjemność.

Pływalnie z lotniskowcami, lążami i bąbel-maszynami...

Ośrodek przygotowań olimpijskich w mieście Bao Ding obejmuje działalnością zarówno skoczków do wody, jak i pływaków. Położony jest 10 minut jazdy od centrum miasta, w spokojnej, mimo że będącej wielkim placem budowy dzielnicy. W skład ośrodka wchodzą budynki administracyjne, stołówka mogącą wydawać posiłki na ok. 150 osób oraz internat, w którym zakwaterowani są zamiejscowi zawodnicy i zawodniczki. Są oczywiście dwie pływalnie. Pierwsza – pływacka, z ośmiotorowym basenem 50-metrowym i 25-metrowym do rozpływania, siłownią i salą gimnastyczną. Druga – do skoków do wody, z wieżą mającą platformy szerokie niczym pokłady lotniskowca, z 4 trampolinami 3-metrowymi, 4 trampolinami 1-metrowe, lążami i bąbel-maszyną oraz dwiema salami gimnastycznymi. Jedna z nich wyposażona jest w 6 suchych trampolin z zeskokami na materace i 4 umieszczone w ziemi batuty (nad batutami i trampolinami są ląże). W drugiej sali jest siłownia oraz specjalne mini platformy do wykonywania salt we wszystkich kierunkach.

Całość obiektów sprawia wrażenie brudnych i zaniedbanych... Uzupełnieniem wymienionych obiektów jest betonowe boisko z koszami i bramkami, wykorzystywane nie tylko do treningów opartych na grach zespołowych, ale także do porannych rozruchów i wieczornych treningów siłowych. Zajęcia te odbywają się na rozłożonych uprzednio materacach.

Siedem godzin dziennie, 120 skoków na jednym treningu

Trening skoczków do wody prowadzony jest tu od lat w podobnym schemacie. Obserwacje, jakie poczyniliśmy podczas naszego stażu, zweryfikowaliśmy na mistrzostwach Europy juniorów w Rosji. Spostrzeżeniami z pobytu w Chinach i na temat ich modelu treningu podzieliliśmy się z trenerem Anglików, rodowitym Chińczykiem. W pełni je potwierdził.

 

Poniedziałek

  • 06.00–07.45 rozruch, oparty głównie na ćwiczeniach siłowych
  • 14.30–16.00 trening akrobatyczny na suchych trampolinach i batutach
  • 16.00–19.20 trening w wodzie

 

Wtorek

  • 08.30–10.15 trening akrobatyczny na suchych trampolinach i batutach, wzbogacony o ćwiczenia siłowe
  • 10.15–11.45 trening w wodzie
  • 14.30–16.00 trening akrobatyczny na suchych trampolinach i batutach
  • 16.00–19.20 trening w wodzie

 

Środa

  • 14.30–16.00 trening akrobatyczny na suchych trampolinach i batutach
  • 16.00–19.20 trening w wodzie

 

Czwartek

  • 08.30–10.15 trening akrobatyczny na suchych trampolinach i batutach, wzbogacony o ćwiczenia siłowe
  • 10.15–11.45 trening w wodzie
  • 14.30–16.00 trening akrobatyczny na suchych trampolinach i batutach
  • 16.00–19.20 trening w wodzie

 

Piątek

  • 06.00–7.45 rozruch, oparty głównie na ćwiczeniach siłowych
  • 14.30–16.00 trening akrobatyczny na suchych trampolinach i batutach
  • 16.00–19.20 trening w wodzie

 

Sobota

  • 08.30–10.15 trening akrobatyczny na suchych trampolinach i batutach, wzbogacony o ćwiczenia siłowe
  • 10.15–11.45 trening w wodzie
  • 14.30–15.00 trening w wodzie
  • 15.00-16.30 trening siłowo-skocznościowy

 

Niedziela

  • WOLNE

 

Jeśli chodzi o szczegóły modelu szkolenia chińskich skoczków (patrz wyżej), to zakłada on wykonywanie na przemian skoków z trampoliny na jednym, a z wieży na drugim treningu. Zawodnicy oddają skoki programowe o najwyższych współczynnikach trudności po 10–12 razy na jednym treningu. Jedna sesja w wodzie zaprogramowana jest na wykonanie ok. 120 skoków. W skład tego treningu wchodzą także skoki przygotowujące do tych najtrudniejszych i oraz wykonywane przy pomocą ląży. Sam trening (poza liczbą wykonywanych skoków) czy uwagi wypowiadane przez trenerów do zawodników nie różnią się zbytnio od stosowanych przez szkoleniowców w krajach zachodniej Europy, Rosji, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych, Australii lub Meksyku.

Trzy kwadranse „ żabek” w ołowianych kamizelkach

Na czym zatem polega fenomen skoczków chińskich, i tego że są potęgą od wielu, wielu lat? Obserwacje, jakie poczyniliśmy przez miesiąc pobytu w ośrodku w Bao Ding, skłaniają do wysnucia następujących wniosków:

1. Zawodnicy są objęci szkoleniem już od 5–6 roku życia. Od samego początku nastawieni są na bardzo ciężką pracę i osiągnięcie sukcesu. Do jakość dochodzi się poprzez ilość wykonywanych skoków. Główną myślą, jaka przyświeca treningom i skokom, jest „czucie skoku”. Zawodnik w każdym momencie lotu powinien wiedzieć gdzie jest i co się z nim dzieje.

2. Obciążenia nakładane na zawodników 7–10-letnich nie są do zrealizowania w wymienionych wyżej krajach cywilizacji Zachodu. U nas po prostu bardziej dba się o zdrowie zawodników i powszechne jest przekonanie, że to ludzie, mający w dorosłym życiu prawo normalnie funkcjonować, a nie być kalekami. W Chinach nie ma takiego myślenia, tam liczy się osiągnięcie wyznaczonych celów, bez względu na konsekwencje, jakie to niesie. Oto pierwszy z brzegu przykład takiego traktowania: poranny trening, godzina 6.15, grupa dziewcząt i chłopców w wieku 10 lat ćwiczy podskoki obunóż po schodach (co drugi stopień) na trzecie piętro budynku. Zaopatrzeni są w 1-kilogramowe ciężarki na nogach i 15-kilogramową kamizelkę, wypełnioną ołowianymi wstawkami. Trening podskoków trwa 45 minut Od mniej więcej 30. minuty tej katorgii wszyscy zawodnicy, bez względu na płeć, płaczą głośnym, histerycznym, spazmatycznym rykiem, wyrażającym walkę z nadludzkim wysiłkiem. Płacz potęguje jeszcze postawa trenera, który pogania dzieciaki za pomocą sznurowego bacika... A to dopiero początek, bo po skakaniu – bez chwili wytchnienia – następują mordercze ćwiczenia siłowe, z obciążeniami na granicy wytrzymałości tych młodych organizmów. Oporni, którzy się łamią i nie chcą wykonywać poleceń i zadanych ćwiczeń, są karani – np. staniem na rękach przy ścianie przez – uwaga! – 30 minut.

3. Liczba zawodników uprawiających tę dyscyplinę sportu sprawia, że Chińska Republika Ludowa byłaby w stanie wystawić od 6 do 8 równorzędnych reprezentacji narodowych, w każdej grupie wiekowej, gwarantujących sukcesy na wszelkich międzynarodowych zawodach rangi mistrzowskiej.

4. Różnica tkwi także w mentalności samych zawodnikach. Chińskich skoczków wyróżnia od pozostałych nacji to, że oni po prostu chcą nadludzko trenować. Robią to z pełną świadomością i zaangażowaniem, bez potrzeby kontrolowania. Gdzie indziej zawodnicy w dużej mierze muszą być sprawdzani przez trenerów, czy aby na pewno realizują wszystkie założenia treningu.

Tylko piękno sportu przeciw „chińskim igrzyskom”

Do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie pozostały jeszcze trzy lata. Czy uda nam się przeciwstawić tej wielkiej machinie, która przecież w podobny sposób funkcjonuje nie tylko w skokach do wody? Rozpędza się także w wielu innych dyscyplinach – nawet tych, w których do tej pory chińscy sportowcy nie notowali spektakularnych wyników. Działania, aby Pekin 2008 to były „chińskie igrzyska” nie tylko z nazwy, są podsycane przez propagandę Komitetu Centralnego rządzącej Komunistycznej Partii Chin.

Wszystko to sprawia, że już dziś jest pewne, iż sportowcom z innych państw niż gospodarze będzie tym razem dużo trudniej osiągnąć sukces niż dotychczas. Nie bądźmy jednak pesymistami, bo przecież to, co w sporcie jest najpiękniejsze, to jego nieprzewidywalność...

Anna Wierniuk, Bartłomiej Krynicki

Źródło: "Forum trenera"